czwartek, 1 maja 2014

04. Louis

Ten imagin krótszy  od poprzedniego, ale starałam się aby był nieco lepszy, tak z każdym imaginem się doskonale xD. Wyszło troche smutnie....Do imagina dołączona muzyka, tak dla nastroju. Miłego czytania!
_________________________________________________
KLIK
Zmęczona rzuciłam się na łóżko w moim pokoju. Był mały, lecz bardzo przytulny. Łóżko za to było idealne na moje doły, po prostu wskakiwałam na nie i starałam się nie myśleć o problemie. Czasem pomagało, ale teraz on był za duży. Zacznę od początku...  Razem z moją przyjaciółką [I.T.P] wybierałyśmy się na tą imprezę od kilku miesięcy. Ona znała jakąś tam dziewczynę, która znała jakąś tam dziewczynę, która znała jakiegoś kolesia, którego brat od wielu lat robi najlepsze imprezy w Londynie, i wszyscy w naszym wieku biją się, by zostać zaproszonym, ale to nie jest wcale łatwe. Trzeba mieć po prostu dobre znajomości i [I.T.P] takowe miała. Dlatego właśnie dzisiaj wybrałyśmy się do jednego z najlepszych miejsc na imprezy  w mieście i miałyśmy się bawić do samego rana. Ale jak zawsze, coś musiało nie wyjść. Weszłyśmy do fajnego klubu... a właściwie nie, to nie był klub. Tam nie było żadnego baru, tylko DJ, ogromny parkiet i stoliki. Miejsce na prawdę ogromne i całe zapełnione ludźmi. Zaczęłyśmy się rozglądać w poszukiwaniu jakichś znajomych twarzy i [I.T.P]  znalazła swoją koleżankę, która załatwiła nam zaproszenia. Poszła się więc z nią przywitać  i powiedziała mi, żebym poszła się bawić a potem się jakoś znajdziemy. Nie za bardzo spodobał mi się ten pomysł, ale nie zdążyłam już jej tego powiedzieć. Westchnęłam ciężko i zaczęłam oglądać się w okół siebie. Nikt, kogo mogłabym znać, wszędzie jacyś obcy ludzie. Nagle w rogu zauważyłam jakiegoś chłopaka. Nie widziałam dokładnie jego twarzy, ale wyglądał na ładnego. Raz kozie śmierć- pomyślałam-i udałam się w kierunku chłopaka.
-Hej, jak masz na im.... Louis!?
-[T.I]!? Chyba ze sto lat się nie widzieliśmy- zaśmiał się.
Louis był moim byłym chłopakiem. Zerwałam z nim, ponieważ musiał przeprowadzić się do innego miasta. Ta decyzja była dla nas obojga bolesna, ale ja nie wierzyłam w związki na odległość. Bardzo mnie kochał, ale zrozumiał moją decyzję i wyjechał bez żalu do mnie. Ja bardzo żałowałam mojej decyzji. Po nocach płakałam, ale nie miałam odwagi, by do niego zadzwonić. Teraz starałam się o nim zapomnieć, ale niestety nie było to łatwe. Gdy go zobaczyłam miałam wrażenie, że wszystkie moje uczucia wróciły.
-Jesteś tutaj sam? -spytałam.
- Nie, czekam na moją dziewczynę. O, właśnie tu  idzie!
Poczułam ukłucie w sercu. On ma dziewczynę....  Podeszła do nas wysoka brunetka ze ślicznym uśmiechem na twarzy.
-Kto to? - zapytała Louisa.
- To [T.I], moja... dawna znajoma.
-Hej, jestem Megan- brunetka  wyciągnęła rękę w moim kierunku.
- [T.I.], to ja już wam nie przeszkadzam -  uśmiechnęłam się sztucznie.
Wybiegłam na zewnątrz, nie mówiąc nawet nic [I.T.P].
Teraz leże na łóżku i pozostają mi tylko wspomnienia... Tak, te piękne wspomnienia.... Nasza pierwsza randka: Ubrałam piękną, czerwoną sukienkę, która bardzo podobała się Lou. On przyszedł 5 minut spóźniony i za to przepraszał mnie do końca spotkania. Wypad do kina: poszliśmy na jakąś romantyczną komedię, która nudziła Lou i udawał, że go ciekawi. Takich wspomnień są miliony, nasze randki, romantyczne obiady, przypadkowe spotkania, obiad u jego rodziców, obiad u moich rodziców, koncert naszego ulubionego zespołu, imprezy u wspólnych przyjaciół. Niestety, nic już nie powróci, ponieważ popełniłam błąd, stchórzyłam, i nie da się już tego naprawić...

sobota, 15 marca 2014

03. Niall (część 2 -ostatnia)

Oto druga część tego imagina: klik. Zapraszam do czytania, kolejny imagin pojawi się niebawem.
___________________________________________________________

Do domu wróciłam z oczyma czerwonymi od płaczu. Weszłam do windy  i starałam się jakoś sprawić, aby to, że płakałam stało się miej widoczne. Chciałam uniknąć pytań od rodziców. Kiedy winda zatrzymała się na 4 piętrze na mojej twarzy widniał już sztuczny uśmiech. Tak łatwo jest sprawiać wrażenie szczęśliwej... weszłam do mieszkania. Powitali mnie rodzice zajęci przywieszaniem na ścianę różnych obrazów, większość była z mojego dzieciństwa.
-Hej, co robicie? -zapytałam po czym zdjęłam buty i powiesiłam kurtkę na wieszaku.
-Chcemy ozdobić mieszkanie różnymi zdjęciami, żeby mieć co wspominać- odpowiedział mi tata.
Podeszłam bliżej. Na jednym ze zdjęć widoczna była uśmiechnięta dziewczynka na koniu.
-To ty w wieku ośmiu lat- powiedziała moja mama widząc, że przyglądam się zdjęciu.
To sprawiło, że znów zaczęłam myśleć o Niall'u...  i  Liz... Bez słowa wyszłam do mojego pokoju i usiadłam na łóżku. Kiedyś Niall był całkiem inny... jako mała dziewczynka mogłam z nim pogadać. Ale teraz? Liz. Może gdyby nie ona byłoby inaczej? Sama nie wiem. Po prostu byłam nieszczęśliwie zakochana i musiałam się z tym pogodzić. Postanowiłam, że przerwę ten potok myśli i pójdę się wykąpać,  w końcu byłam już zmęczona.
***
Spojrzałam na zegarek. 9.00. Czas wstawać. Ubrałam obcisłe jeansy oraz szarą bluzę i pomyślałam, że mogłabym wybrać się do Nialla. Wiem, wyjdę na jakąś natrętną kretynkę, ale... coś mnie tam ciągnie. Moi rodzice byli w pracy, tak więc gdyby coś się stało mogę bez problemu wrócić do domu zaryczana. Ubrałam czerwone conversy i wyszłam z mieszkania. Zapukałam do drzwi na przeciwko... tak, pierwszy raz pukałam do nich wczoraj, a już budzą we mnie pewne emocje. Po chwili otworzyła mi je Liz. Nie lubiłam jej...
-O, to znowu ty [T.I]. Po co przyszłaś?
- Jest Niall?
-Co ty możesz od niego chcieć?
-Jest czy nie? -byłam coraz bardziej zdenerwowana.
-Niall, to dziecko znowu do ciebie przyszło! - krzyknęła w głąb mieszkania.
- Nie nazywaj mnie tak... - wyszeptałam.
-Mówiłaś coś? - powiedziała kpiąco.
W tym samym momencie w progu pojawił się Niall.
-O, hej [T.I.]. Chcesz do nas wpaść?
-Nie,ale... porozmawiajmy na osobności, proszę.
Niall spojrzał przepraszająco na Liz, na co ona przewróciła oczyma i weszła do środka. Niall zamknął za nią drwi i zostaliśmy sami.
-O czym chciałaś pogadać? - zapytał z uśmiechem
-Ja... Niall, ja....
-Tak?
-Ja...
-Powiesz wreszcie o co ci chodzi? - chciał być miły, ale było widać, że trochę się denerwuje.
-Tęskniłam za tobą.
-Miło słyszeć- uśmiechnął się- jak mnie znalazłaś?
-Mieszkam na przeciwko- wskazałam drzwi do mojego mieszkania- ale nie o tym tak na prawdę chciałam ci powiedzieć. Chodzi o to, że... ja... ja cię kocham, Niall. - powiedziałam cicho i uciekłam do mojego mieszkania. Szybko zatrzasnęłam drzwi i wpadłam do mojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko. Zaczęłam się śmiać. Tak śmiałam się, bo byłam szczęśliwa, że powiedziałam mu prawdę. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Wstałam z łóżka i je otwarłam. W progu stał Niall.
- Tym razem ja przyszedłem  pogadać - uśmiechnął się.
-W-wejdź... - wyjąkałam.
Niall wszedł do salonu i usiadł na białej sofie. Usiadłam obok niego.
-[T.I], ja też cię kocham- powiedział.
Spojrzałam w jego  błękitne oczy. Byłam zdziwiona tym, co usłyszałam. Po chwili jednak nasze wargi były już złączone w pocałunku.

2 lata później 
-[T.I], na pewno wszystko wzięłaś? 
-Tak, mamo! Zresztą zawsze mogę po to przyjechać. 
-Nasza mała córeczka już jest dorosła- westchnął mój tata.
W tym samym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Otworzę, to pewnie Niall - oznajmiłam. 
Nie myliłam się. W drzwiach stał mój chłopak.
- Spakowana? - zapytał z uśmiechem.
-Tak, jestem gotowa do przeprowadzki.
Pożegnałam się z rodzicami i wzięłam moje bagarze, które przejął Niall. Windą zjechaliśmy na parter. Wyszliśmy z budynku i znaleźliśmy się na parkingu przy samochodzie Niall'a. Chłopak schował moje bagaże do bagażnika i otworzył mi drzwi. Usiadłam na miejscu pasażera a on obok, za kierownicą. Odjechaliśmy machając moim rodzicom stojącym w oknie. Od naszego nowego, dużego apartamentu dzieliła nas tylko godzina drogi...

02. Niall (część 1)

Proszę o wyrozumiałość, to mój pierwszy imagin. Kolejny pojawi się, gdy będzie 20 komentarzy pod tym.
________________________________________________________

 

Odkąd skończyłam ósmy rok życia interesowałam się jazdą konną. Właściwie interesowałam się to mało powiedziane, to była moja pasja. Do dzisiaj pamiętam, że kiedy jako ośmiolatka zaczynałam jeździć prawie każda próba samodzielnego wejścia na konia kończyła się upadkiem. Wtedy z pomocą przychodził mi Niall... był starszy o 4 lata i umiał wszystko robić lepiej.  Pouczał mnie jak mam siedzieć, jak trzymać nogi... wtedy to mnie naprawdę denerwowało, ale teraz wiem, że  w sumie to mi pomagało.Teraz już nie jeżdżę konno, ale wtedy jego rady wiele mi dawały. Gdy miał 13 lat skończył jeździć. Wszyscy byli zdziwieni, że po roku już zrezygnował, a tak dobrze mu szło. Mi było z tym na prawdę źle, bo nie miał mnie kto już pouczać. Chociaż mnie to denerwowało w głębi duszy czułam, że będzie mi tego brakować. Rok później wyjechał do Anglii i tyle go znałam. Teraz mam szesnaście lat i moi rodzice otrzymali nową ofertę pracy właśnie w... Anglii. Czasem zastanawiam się, że może kiedyś go spotkam... Ale i tak chyba nie będzie mnie już pamiętał.  
-[T.I]! Bierz walizkę i wyjeżdżamy. Za godzinę mamy samolot, pośpiesz się!- z dołu dobiegło mnie wołanie mojej mamy.
W pośpiechu wzięłam do ręki fioletową walizkę w czarne kropki i wybiegłam z pokoju. Po chwili byłam już w samochodzie i razem z rodzicami jechałam na lotnisko. 

***

Kiedy nasz samolot wylądował na lotnisku w Anglii rodzice zadzwonili do właściciela budynku, w którym mamy mieszkać. Za pół godziny mieliśmy spotkać się pod nim i tam dostaniemy klucze. Na miejscu zobaczyłam ogromny, biały budynek, który wyglądał jak jakiś ekskluzywny apartamentowiec. 
-Łaał - wyszeptałam. 
Moi rodzice uśmiechnęli się do siebie. Po otrzymaniu kluczy weszliśmy  po krętych, białych schodach na 4 piętro. Była tutaj winda, ale oczywiście tata uparł się, że pójdziemy schodami bo musimy obejrzeć budynek. Kiedy wreszcie doszliśmy do drzwi naszego nowego mieszkania mama wyjęła klucze z kieszeni i otwarła drzwi. W środku urządzone było tak, jak cały budynek, czyli przeważał tam biały kolor. 
-[T.I], tam będzie twój pokój - powiedziała moja mama i wskazała na któreś z drzwi- wejdź do niego i rozpakuj się, jest już umeblowany jak całe mieszkanie. 
Udałam się więc do mojego przyszłego pokoju. Kiedy rozpakowałam swoje rzeczy wyglądał naprawdę ślicznie (KLIK). Postanowiłam, że teraz rozejrzę się trochę i zobaczę jakich mamy sąsiadów. 
-Mamo, idę się trochę pokręcić po okolicy. Wrócę za niedługo. 
-Dobrze [T.I], ale nie idź za daleko, bo jeszcze nie znasz tej okolicy zbyt dobrze.
-Ok -odparłam i założyłam moje ulubione buty oraz czarną kurtkę i wyszłam.
Postanowiłam najpierw zapukać do drzwi naprzeciwko naszego mieszkania i zobaczyć kto tam mieszka. Bałam się trochę, że jego właściciel nie będzie zadowolony, ale trudno- raz kozie śmierć. Trochę nieśmiałym ruchem zapukałam do drzwi. Po chwili otworzył mi...
- Niall?! - wykrzyknęłam.
- [T.I]? Hej, młoda, dawno się nie widzieliśmy!  
- No, trochę minęło - zaśmiałam się- Dalej jeździsz?
- Nie, już z tym skończyłem.
- Ja też. Może wybierzemy się na mały spacer,co? 
-Wiesz, myślę, że to nie jest dobry pomysł...
-Niall, kto to jest? - zza jego pleców wyłoniła się śliczna szatynka z pięknymi oczami, która była na pewno starsza ode mnie.
- Liz, to moja dawna znajoma, [T.I], [T.I], to moja dziewczyna- Elizabeth.
-Mów mi Liz- uśmiechnęła się do mnie szatynka- Nie jesteś czasem za młoda żeby pukać do pierwszych z brzegu drzwi? - zaśmiała się. 
-Mam 16 lat... -zawstydziłam się. 
-[T.I], idź już może do domu- powiedział zimno Niall. 
Bez słowa obróciłam się na pięcie i zeszłam na dół. Postanowiłam zrobić sobie długi spacer... Byłam załamana. Do oczu napływały mi łzy. Ta cała Liz, patrzyła na mnie z wyższością i Niall też nie był za miły. Chciałabym być na jej miejscu. Tak, mieszkałabym sobie teraz z nim, byłabym dla niego wszystkim... Zakochałam się w nim. Kiedy zobaczyłam go w drzwiach miałam ochotę rzucić się mu na szyję, ale on ma dziewczynę, starszą i ładniejszą ode mnie. Postanowiłam już wrócić do domu. Użalanie się nad sobą nic nie da...

01. Hej ^^

Hejka. To jest pierwszy post na tym blogu. Będzie on krótki, bo już zabieram się za pisanie pierwszego imagina. Tak więc będą tutaj znajdowały się imaginy, które piszę sama. Proszę o komentowanie ich i czytanie, gdyż aby zdobyć większą ilość komentarzy kolejnego imagina dodawać będę, kiedy pod ostatnim uzbiera się 20 komentarzy. Tak więc już za chwilę zapraszam do czytania pierwszego imagina na tym blogu.