sobota, 15 marca 2014

03. Niall (część 2 -ostatnia)

Oto druga część tego imagina: klik. Zapraszam do czytania, kolejny imagin pojawi się niebawem.
___________________________________________________________

Do domu wróciłam z oczyma czerwonymi od płaczu. Weszłam do windy  i starałam się jakoś sprawić, aby to, że płakałam stało się miej widoczne. Chciałam uniknąć pytań od rodziców. Kiedy winda zatrzymała się na 4 piętrze na mojej twarzy widniał już sztuczny uśmiech. Tak łatwo jest sprawiać wrażenie szczęśliwej... weszłam do mieszkania. Powitali mnie rodzice zajęci przywieszaniem na ścianę różnych obrazów, większość była z mojego dzieciństwa.
-Hej, co robicie? -zapytałam po czym zdjęłam buty i powiesiłam kurtkę na wieszaku.
-Chcemy ozdobić mieszkanie różnymi zdjęciami, żeby mieć co wspominać- odpowiedział mi tata.
Podeszłam bliżej. Na jednym ze zdjęć widoczna była uśmiechnięta dziewczynka na koniu.
-To ty w wieku ośmiu lat- powiedziała moja mama widząc, że przyglądam się zdjęciu.
To sprawiło, że znów zaczęłam myśleć o Niall'u...  i  Liz... Bez słowa wyszłam do mojego pokoju i usiadłam na łóżku. Kiedyś Niall był całkiem inny... jako mała dziewczynka mogłam z nim pogadać. Ale teraz? Liz. Może gdyby nie ona byłoby inaczej? Sama nie wiem. Po prostu byłam nieszczęśliwie zakochana i musiałam się z tym pogodzić. Postanowiłam, że przerwę ten potok myśli i pójdę się wykąpać,  w końcu byłam już zmęczona.
***
Spojrzałam na zegarek. 9.00. Czas wstawać. Ubrałam obcisłe jeansy oraz szarą bluzę i pomyślałam, że mogłabym wybrać się do Nialla. Wiem, wyjdę na jakąś natrętną kretynkę, ale... coś mnie tam ciągnie. Moi rodzice byli w pracy, tak więc gdyby coś się stało mogę bez problemu wrócić do domu zaryczana. Ubrałam czerwone conversy i wyszłam z mieszkania. Zapukałam do drzwi na przeciwko... tak, pierwszy raz pukałam do nich wczoraj, a już budzą we mnie pewne emocje. Po chwili otworzyła mi je Liz. Nie lubiłam jej...
-O, to znowu ty [T.I]. Po co przyszłaś?
- Jest Niall?
-Co ty możesz od niego chcieć?
-Jest czy nie? -byłam coraz bardziej zdenerwowana.
-Niall, to dziecko znowu do ciebie przyszło! - krzyknęła w głąb mieszkania.
- Nie nazywaj mnie tak... - wyszeptałam.
-Mówiłaś coś? - powiedziała kpiąco.
W tym samym momencie w progu pojawił się Niall.
-O, hej [T.I.]. Chcesz do nas wpaść?
-Nie,ale... porozmawiajmy na osobności, proszę.
Niall spojrzał przepraszająco na Liz, na co ona przewróciła oczyma i weszła do środka. Niall zamknął za nią drwi i zostaliśmy sami.
-O czym chciałaś pogadać? - zapytał z uśmiechem
-Ja... Niall, ja....
-Tak?
-Ja...
-Powiesz wreszcie o co ci chodzi? - chciał być miły, ale było widać, że trochę się denerwuje.
-Tęskniłam za tobą.
-Miło słyszeć- uśmiechnął się- jak mnie znalazłaś?
-Mieszkam na przeciwko- wskazałam drzwi do mojego mieszkania- ale nie o tym tak na prawdę chciałam ci powiedzieć. Chodzi o to, że... ja... ja cię kocham, Niall. - powiedziałam cicho i uciekłam do mojego mieszkania. Szybko zatrzasnęłam drzwi i wpadłam do mojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko. Zaczęłam się śmiać. Tak śmiałam się, bo byłam szczęśliwa, że powiedziałam mu prawdę. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Wstałam z łóżka i je otwarłam. W progu stał Niall.
- Tym razem ja przyszedłem  pogadać - uśmiechnął się.
-W-wejdź... - wyjąkałam.
Niall wszedł do salonu i usiadł na białej sofie. Usiadłam obok niego.
-[T.I], ja też cię kocham- powiedział.
Spojrzałam w jego  błękitne oczy. Byłam zdziwiona tym, co usłyszałam. Po chwili jednak nasze wargi były już złączone w pocałunku.

2 lata później 
-[T.I], na pewno wszystko wzięłaś? 
-Tak, mamo! Zresztą zawsze mogę po to przyjechać. 
-Nasza mała córeczka już jest dorosła- westchnął mój tata.
W tym samym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Otworzę, to pewnie Niall - oznajmiłam. 
Nie myliłam się. W drzwiach stał mój chłopak.
- Spakowana? - zapytał z uśmiechem.
-Tak, jestem gotowa do przeprowadzki.
Pożegnałam się z rodzicami i wzięłam moje bagarze, które przejął Niall. Windą zjechaliśmy na parter. Wyszliśmy z budynku i znaleźliśmy się na parkingu przy samochodzie Niall'a. Chłopak schował moje bagaże do bagażnika i otworzył mi drzwi. Usiadłam na miejscu pasażera a on obok, za kierownicą. Odjechaliśmy machając moim rodzicom stojącym w oknie. Od naszego nowego, dużego apartamentu dzieliła nas tylko godzina drogi...

11 komentarzy:

  1. śliczne zakończenie

    OdpowiedzUsuń
  2. uff, a już się bałam że będzie smunto

    OdpowiedzUsuń
  3. fajnie że nie jest smutny tylko wesoły, ale ten imagin mógłby być bardziej rozwinięty, ale trudno jest ok

    OdpowiedzUsuń
  4. niall mnie kocha <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny, bo nie wiadomo czego się spodziewać

    OdpowiedzUsuń
  6. zakończenie boskie

    OdpowiedzUsuń
  7. czemu tak nie może być na prawde!?

    OdpowiedzUsuń
  8. jeszcze 10 komów śpieszcie sie ludzie

    OdpowiedzUsuń
  9. wczułam sie ^^

    OdpowiedzUsuń