___________________________________________________________
Do domu wróciłam z oczyma czerwonymi od płaczu. Weszłam do windy i starałam się jakoś sprawić, aby to, że płakałam stało się miej widoczne. Chciałam uniknąć pytań od rodziców. Kiedy winda zatrzymała się na 4 piętrze na mojej twarzy widniał już sztuczny uśmiech. Tak łatwo jest sprawiać wrażenie szczęśliwej... weszłam do mieszkania. Powitali mnie rodzice zajęci przywieszaniem na ścianę różnych obrazów, większość była z mojego dzieciństwa.
-Hej, co robicie? -zapytałam po czym zdjęłam buty i powiesiłam kurtkę na wieszaku.
-Chcemy ozdobić mieszkanie różnymi zdjęciami, żeby mieć co wspominać- odpowiedział mi tata.
Podeszłam bliżej. Na jednym ze zdjęć widoczna była uśmiechnięta dziewczynka na koniu.
-To ty w wieku ośmiu lat- powiedziała moja mama widząc, że przyglądam się zdjęciu.
To sprawiło, że znów zaczęłam myśleć o Niall'u... i Liz... Bez słowa wyszłam do mojego pokoju i usiadłam na łóżku. Kiedyś Niall był całkiem inny... jako mała dziewczynka mogłam z nim pogadać. Ale teraz? Liz. Może gdyby nie ona byłoby inaczej? Sama nie wiem. Po prostu byłam nieszczęśliwie zakochana i musiałam się z tym pogodzić. Postanowiłam, że przerwę ten potok myśli i pójdę się wykąpać, w końcu byłam już zmęczona.
***
Spojrzałam na zegarek. 9.00. Czas wstawać. Ubrałam obcisłe jeansy oraz szarą bluzę i pomyślałam, że mogłabym wybrać się do Nialla. Wiem, wyjdę na jakąś natrętną kretynkę, ale... coś mnie tam ciągnie. Moi rodzice byli w pracy, tak więc gdyby coś się stało mogę bez problemu wrócić do domu zaryczana. Ubrałam czerwone conversy i wyszłam z mieszkania. Zapukałam do drzwi na przeciwko... tak, pierwszy raz pukałam do nich wczoraj, a już budzą we mnie pewne emocje. Po chwili otworzyła mi je Liz. Nie lubiłam jej...-O, to znowu ty [T.I]. Po co przyszłaś?
- Jest Niall?
-Co ty możesz od niego chcieć?
-Jest czy nie? -byłam coraz bardziej zdenerwowana.
-Niall, to dziecko znowu do ciebie przyszło! - krzyknęła w głąb mieszkania.
- Nie nazywaj mnie tak... - wyszeptałam.
-Mówiłaś coś? - powiedziała kpiąco.
W tym samym momencie w progu pojawił się Niall.
-O, hej [T.I.]. Chcesz do nas wpaść?
-Nie,ale... porozmawiajmy na osobności, proszę.
Niall spojrzał przepraszająco na Liz, na co ona przewróciła oczyma i weszła do środka. Niall zamknął za nią drwi i zostaliśmy sami.
-O czym chciałaś pogadać? - zapytał z uśmiechem
-Ja... Niall, ja....
-Tak?
-Ja...
-Powiesz wreszcie o co ci chodzi? - chciał być miły, ale było widać, że trochę się denerwuje.
-Tęskniłam za tobą.
-Miło słyszeć- uśmiechnął się- jak mnie znalazłaś?
-Mieszkam na przeciwko- wskazałam drzwi do mojego mieszkania- ale nie o tym tak na prawdę chciałam ci powiedzieć. Chodzi o to, że... ja... ja cię kocham, Niall. - powiedziałam cicho i uciekłam do mojego mieszkania. Szybko zatrzasnęłam drzwi i wpadłam do mojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko. Zaczęłam się śmiać. Tak śmiałam się, bo byłam szczęśliwa, że powiedziałam mu prawdę. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Wstałam z łóżka i je otwarłam. W progu stał Niall.
- Tym razem ja przyszedłem pogadać - uśmiechnął się.
-W-wejdź... - wyjąkałam.
Niall wszedł do salonu i usiadł na białej sofie. Usiadłam obok niego.
-[T.I], ja też cię kocham- powiedział.
Spojrzałam w jego błękitne oczy. Byłam zdziwiona tym, co usłyszałam. Po chwili jednak nasze wargi były już złączone w pocałunku.
2 lata później
-[T.I], na pewno wszystko wzięłaś?
-Tak, mamo! Zresztą zawsze mogę po to przyjechać.
-Nasza mała córeczka już jest dorosła- westchnął mój tata.
W tym samym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Otworzę, to pewnie Niall - oznajmiłam.
Nie myliłam się. W drzwiach stał mój chłopak.
- Spakowana? - zapytał z uśmiechem.-Tak, jestem gotowa do przeprowadzki.
Pożegnałam się z rodzicami i wzięłam moje bagarze, które przejął Niall. Windą zjechaliśmy na parter. Wyszliśmy z budynku i znaleźliśmy się na parkingu przy samochodzie Niall'a. Chłopak schował moje bagaże do bagażnika i otworzył mi drzwi. Usiadłam na miejscu pasażera a on obok, za kierownicą. Odjechaliśmy machając moim rodzicom stojącym w oknie. Od naszego nowego, dużego apartamentu dzieliła nas tylko godzina drogi...
śliczne zakończenie
OdpowiedzUsuńuff, a już się bałam że będzie smunto
OdpowiedzUsuńfajnie że nie jest smutny tylko wesoły, ale ten imagin mógłby być bardziej rozwinięty, ale trudno jest ok
OdpowiedzUsuńniall mnie kocha <3
OdpowiedzUsuńmi pasuje
OdpowiedzUsuńzaje
OdpowiedzUsuńFajny, bo nie wiadomo czego się spodziewać
OdpowiedzUsuńzakończenie boskie
OdpowiedzUsuńczemu tak nie może być na prawde!?
OdpowiedzUsuńjeszcze 10 komów śpieszcie sie ludzie
OdpowiedzUsuńwczułam sie ^^
OdpowiedzUsuń